drawing

#1 Poszukiwanie mieszkania idealnego


Mieszkanie uniwersalnie idealne nie istnieje. To ważne. To nie tak, że bez ograniczonego budżetu można mieć wszystko. Wystarczy pomyśleć, że nie każdy marzy o domku pod miastem, nie każdy marzy o penthousie w centrum. Ustalenie własnych potrzeb jest najważniejsze.

I do mnie w końcu przyszedł moment pewności i ostatecznej decyzji, że chcę swój własny "dom". A od niego poszło już z górki, dlatego, że moje potrzeby zostały określone oraz zostały im nadane priorytety. Czy pomogła mi w tym wiedza z zakresu architektury, czy doświadczenie mieszkania w życiu (licząc lokalizacje na minimum pół roku) w 12 miejscach, a może ukształtowało mnie miejsce, w którym spędziłam najwięcej czasu - nie jestem pewna, ale nie jest to istotne. 

Z mieszkania z rodzicami wyniosłam to, że lubię wszędzie móc dojść (w małym mieście to jednak mniejszy kłopot), że nie lubię gdy słońce świeci mi prosto w okno, że lubię mieć własny kąt, choćby nie był największy, że mam dużo rzeczy różnego rodzaju, bo wszystko może się przydać (z tym walczę). 

W późniejszym czasie wiele się potwierdziło. Zawsze trudno było mi mieszkać gdzieś, gdzie byłam skazana na komunikację miejską i rezygnowałam czasem z ciepła w mieszkaniu lub wyższego standardu, żeby być bliżej centrum. Największym hitem było moje mieszkanie na Erasmusie, gdzie na uczelnie miałam dosłownie 3 minuty na piechotę, ale spałam w malutkim przechodnim...schowku? No cóż, było i tak wystarczająco drogo. Priorytety i jeszcze raz priorytety. 

Budżet to ograniczenie, które może nie pozwolić zaspokoić wszystkich potrzeb na tym samym poziomie, dlatego warto ułożyć je w kolejności. W moim przypadku wyglądało to mniej-więcej tak:

centrum w zasięgu spaceru (do 40 minut na piechotę / do około 3km)
okna niewychodzące tylko na sąsiadów
minimum 45m2, oddzielna sypialnia
ustawne, bez wagonów i kręgielni
balkon, z którego widać jakieś drzewo, ulicę, coś innego niż mieszkanie sąsiadów
nie na parterze 
jak najwyżej (ale tu okazuje się, że między kondygnacjami znacznie rośnie cena)


Warto znaleźć też cechy, które listowane są jako zalety, ale nas niekoniecznie interesują. Takie rezygnowanie z przywilejów (w założeniu) za niższą cenę, albo podmienianie ich na to co dla nas istotne. Cechy dla mnie nieistotne:

cicha okolica, plac zabaw, bliskość szkół, żłobków
oddzielna kuchnia
bardzo duże nasłonecznienie 
większy metraż

wszystkie te cechy wymienię na lokalizację bliżej centrum


dodatkowy pokój i oddzielną kuchnię

wymienię na duży i ustawny pokój dzienny z aneksem


Żeby nie było zbyt kolorowo - są też punkty sporne. U mnie jest nim hałas. Jestem bardzo wrażliwa na, jak to nazywam, "niepotrzebne i uciążliwe" dźwięki, klasyfikacja subiektywna. Do szumu ulicy jestem w stanie się przyzwyczaić, większy problem miałam z powtarzającymi się wrzaskami, strażą pożarną, która nie to, że sporadycznie przejeżdża, tylko rusza spod twojego mieszkania. Ale że jestem w stanie bez problemu zasnąć i wypocząć przy jednorodnym hałasie uznałam, że domek w lesie chętnie, ale na wakacyjne wyjazdy. 



Być może dzięki takiej przykładowej, subiektywnej liście łatwiej komuś będzie otworzyć się na własne potrzeby.